AI Generated

Polityka

Polityka bywa bardzo przewrotna. Rozwody, konkubinaty, ale też i małżeństwa z przymusu to w niej rzecz całkowicie normalna.

Gdy opadnie kurz, Sasin z Morawieckim będą musieli mimo wszystko stanąć w jednym szeregu.

Polityka bywa bardzo przewrotna. Rozwody, konkubinaty, ale też i małżeństwa z przymusu to w niej rzecz całkowicie normalna.

Wystarczy spojrzeć na to co się wydarzyło jakiś czas temu w Konfederacji - Braun odchodząc z ugrupowania Mentzena spotkał się ze sporą krytyką dawnego środowiska. Sam jego lider nazywał tę akcję "skokiem na główkę do pustego basenu". Tymczasem Braun w tym pustym basenie zaczął robić akrobacje i pływać, zdobywając i utrzymując poparcie w okolicach ok. 10%.

Dziś Braun nie jest już tak aktywnie krytykowany przez środowisko Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego. Nie ma tu przyjaźni, ale nie ma też wrogości. To pewnego rodzaju kohabitacja, która obu stronom przynosi korzyści, szczególnie w aspekcie budowania wzajemnej zdolności koalicyjnej.

W PiS dziś trwa wielkie poruszenie. Członkowie stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego zbuntowali się przeciw tzw. lojalkom, czyli oświadczeniom które uniemożliwiałyby im prowadzenie działalności pozapartyjnej w Rozwoju Plus. Sam były premier sprzeciwił się zamrożeniu działalności tegoż stowarzyszenia, stając tym samym w ofensywie przeciw Kaczyńskiemu. W efekcie 44 polityków sprzymierzonych z Morawieckim we wtorek zostanie prawdopodobnie wyrzuconych z partii. Sasin, lider frakcji anty-morawieckiej, może dziś się cieszyć, ale nie na długo.

Dlaczego? Można mieć dzisiaj wrażenie, że ta cała historia to początek wielkiego wieloletniego sporu tak... ja w to nie wierzę. W polityce liczy się jedna rzecz - jest nią zdobycie i utrzymanie władzy. A by to zrobić trzeba osiągnąć wystarczającą liczbę mandatów i tu jest pies pogrzebany.

Wszyscy politycy starają się dziś przekonywać, że walczą o samodzielną większość. Mogą to mówić, ale rzeczywistość jest taka, że zdobycie samodzielnej większości w tak rozdrobnionymobrazie politycznym jest skrajnie mało prawdopodobne. Ponadto dochodzą inne wyzwania - braki w strukturach, finansowaniu, kanibalizacja elektoratu... To wszystko można rozwiązać jednym prostym trikiem - jest to szeroka, wspólna lista i przyszła koalicja.

Zjednoczona Prawica 2.0, składająca się co najmniej z PiS i R+, to politycznie najskuteczniejsze rozwiązanie w formacie kohabitacji i wspólnej listy. Dziś może być trudne do wyobrażenia, ale jest całkowicie prawdopodobne gdy obraz obu formacji sprowadzi się do ok. 20% + 10% czy 15% + 5% poparcia.

Alternatywą nie jest samodzielne zwycięstwo PiS, jest jego marginalizacja.

Przy nowym kierunku ideologicznym Prawa i Sprawiedliwości (wręcz identycznym z formacjami Brauna i Mentzena) nie można się spodziewać istotnego przyrostu poparcia wyborców. Gdy wyborcy mają do wyboru oryginał, świeży i niesplamiony latami rządów, a także kopię niemającą żadnej z tych przymiotów, to zawsze wybiorą oryginał, czyli którąś z Konfederacji.

Stąd PiS zwyczajnie nie może liczyć na samodzielne odzyskanie większości umożliwiającej stworzenie rządu. A z Morawieckim... to zależy jak się zarysuje obraz polityczny w najbliższych miesiącach. Niemniej każda alternatywa koalicyjna będzie dla PiS lepsza niż samodzielny start, nawet jeśli miałoby to oznaczać np. rząd z udziałem części Konfederacji (Ruchu Narodowego). Bo tylko wtedy utrzymają wspólnie dominującą pozycję na prawicy.

A co jeśli Morawiecki trafi na sondażowe dno i jego bet związany z pozyskiwaniem wyborców prawego brzegu centrum okaże się nietrafiony? No cóż... wtedy czeka nas powrót "synów marnotrawnych", tyle że na wyłącznych warunkach Nowogrodzkiej. Historia zna wielu takich co polegli rzucając rękawicę Kaczyńskiemu i to również może być jedna z nich. Żaden poprzedni nie był trzykrotnym premierem z szerokim zapleczem politycznym, ale żaden scenariusz nie jest niemożliwy.

Tak oto cały ten spór jaki dziś obserwujemy zakończy się małżeństwem z przymusu. Nie z miłości, a z pragmatyzmu.

Morawiecki i Sasin finalnie podadzą sobie ręce, mimo że cieszyć się nie będą. Jeden z nich będzie cieszył się mniej, tylko dziś jeszcze nie wiadomo który.

© Adrian Orłów, 2026

© Adrian Orłów, 2026

© Adrian Orłów, 2026