
Polityka
Kierunek wiatru się zmienił
Popatrzmy jeszcze raz na to słynne zdjęcie. Co jeśli tym razem role się odwrócą?
Wyobraźmy sobie: mamy rok 2025, trwa kampania prezydencka. Można założyć, że rozgrywać się będzie ona w dwóch tematach: bezpieczeństwo i różnice światopoglądowe.
Wydaje się, że bezpieczeństwo nie będzie różnicowało kandydatów. Każdy z nich będzie mówił mniej więcej to samo - że trzeba się zbroić, że trzeba rozbudowywać armię i inne tego typu szlachetne oczywistości.
To co jednak ich poróżni to nadchodzące rozmowy o przyszłości Ukrainy. Kogo Amerykanie zaproszą do stołu? Dość niewielkie prawdopodobieństwo jest, że będzie to jakiś przedstawiciel polskiego rządu. Nie tylko z faktu specyfiki dotychczasowych relacji polsko-amerykańskich, ale też opinii o samej dzisiejszej władzy. Mocno wątpię czy Vance pozwoli na posadzenie obok Andrzeja Dudy Donalda Tuska, który wg wiceprezydenta-elekta "wsadza przeciwników politycznych do więzień i ma zapędy autorytarne".
Siła, przywództwo i współpraca z Amerykanami są bardzo dobrze widziane przez Polaków. Co pomyślą jak rząd okaże się słaby i niewidoczny w tak ważnej sprawie?
Druga sprawa to sprawy obyczajowe... i tu obraz jest kontrastowy jak nigdy. Nie wierzę, że amerykańscy Republikanie będą zainteresowani wsparciem kandydata PiS bo jest kandydatem PiS. Partia nie wydaje się dla nich sama w sobie istotna, jako że wielokrotnie pokazali jak instrumentalnie ją traktują.
Ale spójrzmy na to z perspektywy wojny ideologicznej. Jeśli (zgodnie z przewidywaniami) kandydatem obecnej koalicji rządzącej zostanie Trzaskowski, to będzie on uosobieniem kierunku progresywnych zmian. I tu w interesie Republikanów będzie by ten kierunek zablokować.
Nie jest mało prawdopodobne zatem by politycy republikańscy, a może nawet sam Vance (jako najbardziej zainteresowany Europą środkową), wypowiedzieli się w polskim temacie. Wystarczy parę mocnych słów, które będzie można przełożyć na "Amerykanie nie popierają Trzaskowskiego". A to jest bardzo mocne stwierdzenie, które w przypadku równej walki jak 2020, może przeważyć na korzyść prawicowego kandydata. Polacy to najbardziej pro-amerykańskie społeczeństwo na świecie - nie ma nikogo innego kto tak bardzo liczyłby się z opinią przedstawicieli USA.
Zwrot jaki zobaczyliśmy 5. listopada to kluczowy element wśród obecnych prawicowych wiatrów w zachodnim świecie, którym Polska jako jedyna wydaje nieco wychodzić na przeciw. Nie wierzę jednak, że ten stan utrzyma się długo, już przyszły rok może to odmienić.


